Pokonać pech
|
 | Jeszcze sześć lat temu magazyn „Empire” przyznał mu tytuł „najbardziej nieszczęśliwego aktora w Hollywood”. Nie bez przyczyny, bo Henry Cavill przegrywał walkę o wszystkie wielkie role. Nie po raz pierwszy jednak okazało się, że do cierpliwych świat należy. Dzisiaj o 28-letnim Brytyjczyku jest o wiele głośniej niż o dawnych konkurentach, a jego rola w megahicie fantasy „Immortals” pokazała, jak bardzo mylili się ci, którzy nie chcieli dać mu szansy...
 
|
|
 |
Pora na Balfoura!
|
 | Jeszcze dziesięć lat temu mieszkał na Brooklynie w slumsach, jeździł zdezelowaną „beemką”, kupioną za sto dolarów i łapał każdą fuchę. Dzisiaj Eric Balfour jest twarzą nowego zapachu Valentino „V for Men”, hollywoodzkim bogiem seksu i rozchwytywanym aktorem. Niebawem będziemy go podziwiać w drugim sezonie kryminalnego serialu „Przystań”.
 
|
|
 |
Jennifer Lopez - Wielki powrót
|
 | Dwa lata temu jej potknięcie i upadek w czasie tanecznych ewolucji
na American Music Awards, gdzie śpiewała swój premierowy utwór,
prasa nazwała „idealnym symbolem końca kariery Jennifer Lopez”.
Artystka faktycznie była wtedy w dołku – radia nie chciały grać jej piosenek,
straciła kontrakt płytowy, a jej biznes kosmetyczny stał na krawędzi
bankructwa. Kto jednak postawił na niej krzyżyk, teraz musi się
przyznać do pomyłki. Ten rok znów należy do królowej latino!
 
|
|
 |
Magiczka-ogrodniczka
|
 | Nieskażona „gwiazdorskością”, błyskotliwie złośliwa, mistrzyni trafnej puenty. Uzależniona od internetu i „nocnych rodaków rozmów” czasem sprawia wrażenie błądzącej w obłokach. Świetnie gotuje – jeden kęs jej tiramisu i człowiek od razu zapomina o zamiarze odchudzania się. Smaczne potrawy pichci także i w studiu nagraniowym. Kto ma wątpliwości, niechaj sięgnie po nowy album Patrycji Kosiarkiewicz, „Ogród niespodzianek„.
 
|
|
 |
Alex Pettyfere: Jest numerem jeden
|
 | Zapomnijcie o Justinie Timberlake'u. Zapomnijcie o Orlando Bloomie.
Ba! Zapomnijcie nawet o Robercie Pattinsonie. Ten sezon należeć będzie
do Alexa Pettyfera. Młodym, zaledwie 21-letnim aktorem zachwycił się sam Steven Spielberg, obsadzając go w hicie science-fiction „Jestem numerem cztery”. Tym samym otworzył londyńczykowi drzwi do Hollywood...
 
|
|
 |
|