| Autor: Małgorzata Pisula |
Małżeństwo z przewodnikiem
|
Na początku wspólnej drogi wszystko wydaje ci się proste, klarowne i szlachetne. Obiecujesz sobie pielęgnować miłość, dbać o przyjaźń w związku, pragniesz wierzyć, że nigdy nie dopadnie cię obojętność. Niestety, rzeczywistość często weryfikuje te wizje. Wiele par nie wytrzymuje tej konfrontacji i zaczyna popełniać rażące błędy. Co wtedy?
Zdaniem znawców tematu, coraz gorzej radzimy sobie w świecie uczuć. Stworzenie dobrych relacji w związku jest jedną z najtrudniejszych sztuk. Zwycięstwo na tym polu wymaga od nas mozolnej pracy i umiejętnego dostosowywania się do rytmu oczekiwań partnera, zdolności słuchania oraz prowadzenia dialogu. Z tym ostatnim, niestety, nie jest u nas najlepiej. Ktoś kiedyś trafnie zauważył, że po latach wspólnego funkcjonowania „ludzie częściej do siebie mówią, a rzadziej robią to ze sobą”. I właśnie tu należałoby doszukiwać się przyczyn codziennych bolączek. Dwa monologi to jeszcze nie rozmowa. A niestety, to głównie one ograniczają nasz wspólny kanał komunikacyjny. Przywołują widmo kryzysu, w przegnaniu którego często może nam pomóc już tylko specjalista-mediator. Jego zadaniem nie jest rozstrzyganie sporu, ferowanie wyroków czy osądzanie postaw. Przyjmuje on neutralną rolę osoby trzeciej, która ma pomóc stronom w nazwaniu i zwerbalizowaniu nagromadzonych emocji, z którymi po prostu sobie nie radzimy. Tego typu działania mają przede wszystkim zachęcić nas do podjęcia dialogu i zrozumienia tego, co dzieje się w naszym związku.
Kryzys i co dalej?
Kiedy poczujesz, że nad twoim małżeństwem gromadzą się czarne chmury, powinnaś możliwie szybko stawić czoła wyzwaniu. Nie unikaj nazywania problemów po imieniu i nie zamykaj się w sobie. Przeciwnie – zjednocz siły z partnerem i szukaj pomysłów na uzdrowienie waszych stosunków. Właśnie w takich sytuacjach wskazane są rozmowy w obecności mediatora rodzinnego. To on będzie waszym przewodnikiem i pomoże znaleźć odpowiedzi na pytania, czy chcecie wspólnie przeformułować ten związek? Najczęściej przyczyną kryzysu jest marna jakość codziennego bytowania. Pędząc po sukcesy, zapominamy o fundamentalnych wartościach. Sfrustrowani, zmęczeni zaczynamy niewłaściwie odreagowywać złe emocje w domu. Dochodzi do pierwszych spięć. Wpadamy w panikę i zastanawiamy się, czego nam brakuje: miłości, przyjaźni, cierpliwości, czy woli wzajemnego zrozumienia? Mnożenie win przychodzi nam bez trudu. Gorzej jest ze znalezieniem recepty na uczuciowy kryzys.
Cały artykuł znajdziecie w kwietniowym numerze Boutique
|
|
|
|
|
|