| Autor: Michał Chmielewski |
Jessica Biel - Bez protekcji
|
Wszystko, co zdobyła w Hollywood, Jessica Biel zawdzięcza tylko swojej pracy i wytrwałości. No dobrze, prawie wszystko. Prawdziwy rozgłos zyskała bowiem dwa lata temu za sprawą związku z gwiazdorem pop Justinem Timberlakiem. Czy miłość zmieniła jej podejście do aktorstwa? Przekonajcie się sami. W sierpniu zobaczymy Jessikę w komedii „Wojna domowa”.
Jeszcze trzy lata temu 27-letnia Jessica Biel była jedną z wielu dobrze zapowiadających się młodych aktorek w Hollywood. Krytycy pisali, że ma talent i seksapil godny Sharon Stone, ale widzowie wiecznie mylili ją z inną jasnowłosą pięknością – Scarlett Johansson. Wszystko zmieniło się, gdy w styczniu 2007 roku Jessica poznała Justina Timberlake’a. Amerykański wokalista pop kurował właśnie złamane – po zakończeniu pięcioletniego związku z Cameron Diaz – serce, a Biel ocierała łzy po zerwaniu z kolegą po fachu Chrisem Evanesem. Nie pierwszy raz okazało się, że metoda „klin klinem” jest najlepszym lekarstwem na uczuciowe dolegliwości. Nie minął miesiąc, a na okładkach plotkarskich magazynów pojawiły się zdjęcia Justina i Jessiki – przytulonych i zapatrzonych w siebie. W ciągu następnych tygodni za sprawą związku z bożyszczem nastolatek Biel stała się jedną z najgłośniejszych gwiazd Hollywood. Tylko do końca 2007 roku trafiła na okładki ponad 150 magazynów na świecie, została uznana za najseksowniejszą kobietę Ameryki przez czasopisma dla panów „Stuff” i „FHM”, a jej gaża aktorska podskoczyła z kilkudziesięciu tysięcy do dwóch milionów dolarów. Jak widać – Biel umiała wykorzystać rozgłos, jaki zapewnił jej romans z piosenkarzem. Nic dziwnego. Od kiedy jako czternastolatka pojawiła się w Fabryce Snów, przeszła niezłą szkołę życia.
Złośnica
Jessica urodziła się w Minnesocie. Oryginalną urodę zawdzięcza swoim przodkom, wśród których odnaleźć można Indian, Francuzów, Brazylijczyków, a nawet... Eskimosów. Początkowo Biel nie marzyła o karierze aktorki. Chciała śpiewać i miała ku temu predyspozycje. Jako siedmiolatka była już ulubienicą publiczności największego teatru muzycznego w swoim mieście. Występowała w inscenizacjach takich musicali jak „Annie”, „Dźwięki muzyki” czy „Piękna i Bestia”. W 1994 roku w czasie jednego z nich wpadła w oko hollywoodzkiemu łowcy talentów, który – za entuzjastyczną zgodą jej rodziców – zabrał ją na casting do serialu „Siódme niebo”. Kiedy po raz pierwszy stanęła przed kamerami w roli Mary Camden, najstarszej córki głównego bohater, wielebnego Erica Camdena (Stephena Collinsa), miała zaledwie czternaście lat. Film z miejsca znalazł się w czołówkach rankingów oglądalności. Paradoksalnie – Jessica wcale nie była z tego powodu dumna. „Miałam piętnaście lat i być może byłam niedoświadczona, ale na pewno nie głupia. Wiedziałam, że rola w serialu może stać się przekleństwem dla aktora. Nie chciałam skończyć jak bohaterowie „Beverly Hills 90210”, choć codziennie powtarzano mi, że powinnam się cieszyć, że gram” – powiedziała kilka lat później w jednym z wywiadów. Niestety, kontrakt na wyłączność podpisany przez jej rodziców nie dawał Biel żadnego pola do manewru. Zerwanie go wiązało się bowiem z koniecznością zapłacenia producentom potężnego odszkodowania. Jessica wpadła więc na inny pomysł. Zrobiła wszystko, aby to jej podziękowano za współpracę.
Na planie kaprysiła niczym diwa, doprowadzając wszystkich do szewskiej pasji, w wywiadach ku wściekłości producentów głosiła, że grana przez nią postać powinna „czym prędzej przestać być cnotką, dosiąść jakiegoś biskupa i porządnie go poujeżdżać”, nie uprzedzając osób odpowiedzialnych za produkcję, drastycznie zmieniała fryzurę. I wreszcie dopięła swego. Gdy w 2000 roku udzieliła kontrowersyjnego wywiadu i wzięła udział w wyuzdanej sesji dla soft-pornograficznego magazynu dla mężczyzn „Gear”, studio filmowe rozwiązało z nią umowę. Kilka tygodni później Biel podpisała kontrakt na pierwszy film kinowy „Ulee’s Gold”, w którym zagrała wnuczkę Petera Fondy. Obraz został znakomicie przyjęty, otrzymał nominację do Oscara, a Jessica za swoją rolę otrzymała prestiżową Young Artists Awards. Drzwi do kariery stanęły przed nią otworem.
Cały artykuł znajdziecie w numerze sierpniowym BOUTIQUE
|
|
|
|
|
|