Boutique poleca
  Uroda
  Zdrowie
  Wywiady
  Moda
  Psychologia
  Felieton
  Ludzie
  Konkursy
  Qchnia
  Dodatek
  Muzyka
  Film
Archiwum -> Psychologia 
Autor: Sylwia Skorstad
Kobieta z przyszłości

Na ile twoja wnuczka będzie się różniła od ciebie i czy znajdziesz z nią wspólny język? Sprawdzamy, jaka może być Polka za 50 lat. Wyobraź sobie, że jakimś cudem twoja nastoletnia babcia mogłaby przeczytać bloga pisanego przez dzisiejszą trzydziestolatkę. Zapewne dostałaby wypieków i migreny. W połowę by nie uwierzyła, uznając, że to czysta fantazja, wielu wyborów nie byłaby w stanie pochwalić. Przez 50 lat przeszłyśmy zmianę, o której nie śniło się nawet filozofkom. A skoro tak, to jak bardzo mogą się od nas różnić nasze wnuczki? Czy kobieta za lat 50 będzie patrzeć na nas z politowaniem, czy sympatycznym uśmiechem?

Pani Minister Szydełkowania

Żeby sobie uświadomić, jak trudno może nam być kiedyś znaleźć wspólny język z dorosłą wnuczką, cofnijmy się nieco w czasie. Tylko o 50 lat lub aż o 50 lat. Charles de Gaulle rozważając wprowadzenie czynnego prawa wyborczego dla kobiet miał powiedzieć, iż powołanie kobiety do rządu wymagałoby otwarcia Ministerstwa Szydełkowania. Jego zdanie w pełni podzielał Winston Churchill, który twierdził, że nie istnieje argument, który mógłby go przekonać do nadania paniom praw wyborczych. Twierdzono, że jeśli kobieta chciałaby głosować tak samo, jak jej mąż, to on wystarczy za reprezentanta rodziny, zaś gdyby chciała dać wyraz innym poglądom, to namnożyłoby się za dużo konfliktów małżeńskich. Pięćdziesiąt lat temu kobietom nie wolno było głosować jeszcze między innymi: w Andorze, Szwajcarii, Portugalii i Lichtensteinie. W wielu europejskich krajach kobieta nie mogła samodzielnie założyć konta bankowego, we Francji do 1965 chcąc podjąć pracę, musiała uzyskać zgodę męża. W licznych zakątkach kontynentu rozwódki wciąż pozostawały na marginesach społeczeństw, ciężarne nastolatki oddawano pod opiekę sióstr zakonnych, a zarówno kobietom jak i mężczyznom zabraniano słuchać muzyki rockowej. Co ciekawe, nie budziło to powszechnego zdziwienia.

Irena do domu

W owym czasie Polki posiadały prawa wyborcze, ale sporo różniło jej od pokolenia dzisiejszych trzydziestolatek. „W 1959 kobiety w Polsce masowo pracowały, miały przeciętnie trójkę dzieci, choć nie przysługiwały im urlopy wychowawcze” – mówi dr socjologii Iza Desperak. „Prace domowe wykonywały bez pomocy pralki i malaksera. Uczyły się intensywnie, ale stanowiły mniejszość studentów i absolwentów wyższych uczelni oraz znikomą mniejszość na wyższych stanowiskach. Po tym jak wezwano je na traktory i budowy socjalizmu, pojawiły się głosy, że dzieci z kluczami na szyi wyrastają na chuliganów, trzeba więc pozwolić paniom powrócić do obowiązków rodzinnych. Pojawiło się hasło i film „Irena do domu”. Kilka lat i... kobiety znów przekonywano, że obiad mogą przynieść ze stołówki pracowniczej, berbecia oddać do żłobka, a uchylającemu się od pomocy mężowi szepnąć: „Ludwiku, do rondla”. Kobiety mogły decydować, ile będą mieć dzieci – od 1956 roku mogły legalnie przerwać ciążę i korzystać z poradnictwa w planowaniu rodziny” – dodaje socjolog.

Mąż mnie wyręcza przy dzieciach

Dziś wychodzimy za mąż o kilka lat później niż nasze babcie. Około połowa kobiet, które nie ukończyły 25 roku życia, to panny. Pierwsze dziecko rodzimy statystycznie w wieku 25 lat i najczęściej na nim poprzestajemy. W przeciwieństwie do swoich babek nie mamy możliwości pełnego decydowania o płodności, bowiem usuwanie ciąży zostało zabronione, a antykoncepcja i edukacja seksualna pozostają w sferze tabu. Zdecydowanie częściej niż nasze babki rodzimy dzieci ze związków pozamałżeńskich – według danych GUS dotyczy to około 20% Polek. Już tylko 70% małżeństw zawieranych jest w kościołach. Choć opowiadamy się za związkami partnerskimi, wciąż zdarza się nam mówić, że „mąż pomaga przy dzieciach” albo co ciekawsze „wyręcza w opiece nad dziećmi”.

Współczesne kobiety stanowią większość absolwentów i studiujących, zaczynają też przeważać na studiach doktoranckich. Nie muszą wybierać między karierą i domem. Zamiast starymi pannami mogą zostać singielkami i nie spotka je za to ostracyzm społeczny. Stanowią około 20% siły w parlamencie. Wciąż zarabiają mniej niż mężczyźni, ale w przeciwieństwie do swoich babek, coraz częściej wierzą, że powodzenie w życiu zawodowym i rodzinnym zależy głównie od nich. Większość nie pyta już ojców o zgodę na zamążpójście, ale rzadko która, podając uroczysty obiad rodzinny, zaczyna nakładanie jedzenia od kogoś innego niż ojca lub partnera. Babcia, wysyłając do mnie kartkę pocztową, adresuje ją do mojego męża, bowiem inny sposób wydaje się jej niestosowny. Mamie, osobie światłej, kilka dobrych miesięcy zajęło przekonanie się, że dla naszej małej komórki społecznej bardziej właściwym pytaniem od „co dziś gotujesz?” jest „które z was i co gotuje dziś na obiad?”. W głowę zachodzę, czym zadziwię swoją wnuczkę.

Bez poczucia winy

Po pierwsze, nie wiadomo na pewno, czy wnuczka będzie mówić po polsku. Coraz więcej Polek decyduje się na emigrację, a większość dzieci emigrantów, nawet jeśli oboje rodzice są Polakami, nie ma na tyle częstego kontaktu z językiem polskim, by posługiwać się nim bez problemów. Być może maile do wnuczek będziemy pisały w języku angielskim. W czym będzie się realizować kobieta przyszłości? Eksperci nie są zgodni i podkreślają, że prognozowanie w takiej długiej perspektywie to trochę wróżenie z fusów. Generalnie jednak przewiduje się, że Polki będą miały coraz mniej kompleksów i coraz większe poczucie wpływu na własne życie. Psychoterapeuta Wojciech Eichelberger powiedział dla „Gazety Wyborczej”: „kobieta przyszłości uwolni się od poczucia winy za otoczenie, będzie świadoma swego wewnętrznego, męskiego aspektu, zdolna do tego, aby go w sobie rozwijać i wzmacniać. Mądrze i śmiało będzie mogła sprawować władzę i stanowić prawa, bronić się, walczyć i zdobywać.”



Webdesign by Czudix
Graphics by ViMEDIA
Copyright © ViMEDIA 2004 - 2006