Boutique poleca
  Uroda
  Zdrowie
  Wywiady
  Moda
  Psychologia
  Felieton
  Ludzie
  Konkursy
  Qchnia
  Dodatek
  Muzyka
  Film
Archiwum -> Ludzie 
Autor: Michał Chmielewski
Brosnan, Pierce Brosnan

Jego kariera miała się zakończyć wraz z ostatnim występem w roli agenta 007. Paradoksalnie dopiero wtedy rozkręciła się na całego! W tym roku Pierce’a Brosnana podziwiać mogliśmy już w przygodowym filmie „Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy” oraz thrillerze Romana Polańskiego „Autor-Widmo”. A to dopiero początek.

Kiedy sześć lat temu producenci filmów o Jamesie Bondzie oświadczyli Pierce’owi Brosnanowi, że jest za stary, aby wciąż przekonująco wcielać się w postać seksownego agenta 007, ten długo się zastanawiał, czy nie podać ich do sądu. Nie dość bowiem, że miał dopiero 50 lat (a wcześniejsi odtwórcy tej roli, Sean Connery i Roger Moore, grali Bonda, mając na karku dziesięć lat więcej od niego), to jeszcze twórcy szpiegowskiej serii obiecywali, że wystąpi w pięciu jej odsłonach, a zrealizowana w 2002 roku „Śmierć nadjedzie jutro” była dopiero czwartą z udziałem Pierce’a. Po namyśle Irlandczyk postanowił jednak unieść się honorem. I choć po premierze „Casino Royale” nie szczędził cierpkich słów swojemu następcy („Kto wpadł na pomysł, aby szarmanckiego i eleganckiego gentlemana zamienić w ponurą i antypatyczną maszynę do zabijania?” – pomstował), to odpuścił sobie występy przed sądem. A to, że wciąż jest czarujący, seksowny i atrakcyjny postanowił uwodnić na srebrnym ekranie. I bynajmniej nie było to dla niego zbyt trudne zadanie.

MĘŻCZYZNA PRACUJĄCY
Brosnan mógłby śmiało podać rękę Irenie Kwiatkowskiej, bo jest wypisz-wymaluj męską wersją jej „kobiety pracującej”. Odkąd jako piętnastolatek opuścił dom dziadków (jego ojciec porzucił rodzinę, kiedy Pierce miał cztery lata, a mama pracowała w Londynie, gdzie nie miała warunków, aby się nim opiekować), imał się tylu zawodów, że zasługuje na wpis do Księgi Guinnessa. Był kelnerem, pomocnikiem mechanika samochodowego, pracował w sklepie RTV, dorabiał wieczorami jako połykacz ognia i clown w cyrku. W tym samym czasie uczył się w prestiżowej londyńskiej szkole aktorskiej Drama Center, której adeptami są także Colin Firth, Hugh Grant i Paul Bettany. W 1975 roku Pierce’owi udało się wkręcić do światka aktorskiego. Otrzymał fuchę asystenta menadżera popularnego teatru York Royal. I choć miał jedynie pilnować, aby aktorzy w terminie podpisywali umowy honoraryjne, to rychło okazało się, że ma więcej talentu i umiejętności (o seksapilu już nie wspominając) niż etatowe gwiazdy tej szacownej placówki. Już po kilku tygodniach Pierce zastąpił chorego aktora w sztuce „Wait Until Dark”. Poradził sobie tak znakomicie, że gdy gwiazdor się wykurował, okazało się, że… teraz to on jest „drugi w kolejce” na scenę. Pół roku później Brosnan wpadł w oko legendarnemu pisarzowi Tennessee Williamsowi, twórcy tak słynnych sztuk jak „Kotka na rozgrzanym blaszanym dachu” czy „Tramwaj zwany pożądaniem”. Rzecz o tyle naturalna, że dramaturg był zdeklarowanym homoseksualistą, a Pierce – najprzystojniejszym aktorem swojego pokolenia. Na specjalne życzenie Williamsa Brosnan został obsadzony w głównej roli w jego sztuce „The Red Devil Battery Sign”. Przedstawienie i porywająca kreacja Pierce’a rzuciły na kolana krytyków i publiczność, a wzruszony Tennessee wysłał do aktora list, w którym napisał: „Dziękuję Bogu, że stworzył takiego anioła, jak ty mój drogi chłopcze”. Dzisiaj pożółkła ze starości kartka z tymi słowami, oprawiona w drogocenną ramkę, jest główną ozdobą gabinetu Brosnana.

SYMBOLICZNA ROLA
Po kilku latach sukcesów na deskach londyńskich teatrów oraz kilku rolach telewizyjnych, w 1982 roku Pierce ruszył na podbój Hollywood. Wygrał casting do kryminalno- miłosnej serii „Remington Steele” i już przy tej okazji doczekał się od krytyka „Washington Post” opinii, że „prezentuje się jak idealny młody James Bond”. Gwiazdorowi przyszło jednak poczekać na tę rolę aż trzynaście lat, w czasie których zagrał w takich hitach jak „Pani Doubtfire”, „Kosiarz umysłów” czy „Miłość ma dwie twarze”. Występ obok Barbry Streisand w tym ostatnim okazał się dla niego wyjątkowo szczęśliwy. Współproducentem obrazu był człowiek, szukający właśnie następcy Timothy Daltona na stanowisku agenta 007. Brosnan z miejsca zgłosił swoją kandydaturę i tym samym sprawił, że… casting uznano za zakończony. Obsadzenie Pierce’a w roli Bonda było strzałem w dziesiątkę. Po dziś dzień to właśnie jego uznaje się za najbardziej seksownego (a przy okazji – obdarzonego największym poczuciem humoru) z Bondów. Dla samego gwiazdora, poza sławą i sowitym honorarium, wcielenie się w postać 007 miało także wymiar symboliczny. O tym bowiem, aby zagrał tę właśnie rolę marzyła jego żona Cassandra Harris. Niestety australijska aktorka, która sama pojawiła się w „Tylko dla twoich oczu”, nie doczekała premiery filmu ze swoim ukochanym. Cztery lata wcześniej zmarła na raka. Pierce zadedykował jej zarówno rolę w „GoldenEye”, jak i otrzymaną za nią nagrodę widzów MTV.



Webdesign by Czudix
Graphics by ViMEDIA
Copyright © ViMEDIA 2004 - 2006