Boutique poleca
  Uroda
  Zdrowie
  Wywiady
  Moda
  Psychologia
  Felieton
  Ludzie
  Konkursy
  Qchnia
  Dodatek
  Muzyka
  Film
Archiwum -> Felietony 
Autor: Natasza Socha
Dzień Matki

To, że bycie kobietą nie jest łatwe, wiadomo od dawna. Ale podobno już bycie matką staje się w Polsce coraz przyjemniejsze, jak informują różne branżowe pisma, portale oraz świat reklam. Pierwsze spojrzenie należy wykonać na Zachód, bo jak wiadomo, to stamtąd nadlatują do nas wszelkie nowinki.

Po pierwsze

– przyszła mama powinna zafundować sobie egzotyczne wakacje, by pozytywnie naładować swój organizm, małego embriona oraz nabrać radości życia. Wycieczki, nazwane przez Amerykanów „babymoons” nastawione są na luksus i wypoczynek. „Teraz to wy jesteście najważniejsze! Wykorzystajcie to” – głosi reklama Topnotch Resort and SPA w Vermont. Ich pakiet – Ostatnie Szaleństwo – to relaks, masaże i kuchnia na najwyższym poziomie. Na stronie internetowej założonej przez niejaką Ashley King, która sama będąc w ciąży, poszukiwała idealnych wakacji, znaleźć można ponad dwieście pomysłów na urlop marzeń. Każdego dnia stronkę odwiedzają tysiące przyszłych mam. „Pozwólmy się rozpieszczać. Zafundujmy sobie cudowny, leniwy wyjazd i korzystajmy z ostatnich dni „wolności”! – zachęca Ashley. Pytanie brzmi – którą Polkę stać na takie lenistwo, moczenie nóg w turkusowej wodzie pod palmą i kreolski masaż stóp?

Po drugie

– ciąża to idealny moment, by zafundować sobie typowo babskie przyjęcie, oczywiście z brzuszkiem w roli głównej. Zachodnią modę na „baby shower” śmiało można przenieść na rodzimy grunt – przekonują branżowe pisemka. Oryginalne „baby shower” to zwyczaj krajów anglosaskich, jeszcze z XVIII wieku. Początkowo było to kameralne spotkanie pań przy herbatce, podczas którego przyszłą mamę obdarowywano prezentami dla maluszka. Nazwa zwyczaju pochodzi od angielskiego słowa „showering” i oznacza zalewanie przyszłej mamy potokiem miłych słów i upominkami dla niej i jej dziecka. Dzisiaj „baby shower” to cały przemysł! Przed przyjęciem sporządza się listę potrzebnych rzeczy: ubranek, zabawek, gadżetów, a nawet mebelków. Impreza odbywa się w domu, ale równie dobrze można wynająć miłą restaurację czy kawiarnię i tam spotkać się z koleżankami. Niestety, rodzima rzeczywistość okazała się nieco mniej kolorowa. Moja przyjaciółka zorganizowała przyjęcie ciążowe, zaznaczając, że to „baby shower”, że prezenty, że anglosaski zwyczaj. Narobiła się jak wół, upiekła milion ciast i atrakcyjnych babeczek, a w efekcie końcowym przyszły tylko trzy koleżanki, bo reszcie coś wypadło i przyniosły wspólny prezent – śliczne, choć niepraktyczne paputki dla małej księżniczki. W ramach „shower” zalały ją potokiem informacji o tym, jak beznadziejnie rodzi się w Polsce.

Po trzecie

– na Zachodzie, a zwłaszcza w Niemczech i Holandii modne jest wspólne urządzanie dziecięcego pokoiku. Przyszła mama zaprasza znajomych lub rodzinę i razem z nimi przystraja pokój malucha. Malują ściany, ozdabiają je kolorowymi tapetami, przygotowują dekoracje (np. papierowe motylki na suficie), skręcają mebelki i wieszają zasłony. Im więcej osób, tym więcej ciekawych i zabawnych pomysłów. Hurra! Szara rzeczywistość często odbiega jednak od zachodnich standardów, pokazywanych w filmach i na zdjęciach gazet. Polska przyszła mama najczęściej sama skręca mebelki, sama maluje i przystraja, a ewentualni goście tylko się zachwycają i dziubią widelcem ciasto na talerzyku. O pomocy zazwyczaj nie ma mowy – albo coś im właśnie wypadło, albo dostali lumbago, albo po prostu nie chcą się wtrącać. Kiedy wreszcie nastąpi poród i staniemy się matkami z krwi i kości, nadchodzi kolejna dawka rozbieżności między tym, co piszą, a suchymi faktami. Karmienie piersią to najpiękniejsza rzecz, jaka może spotkać matkę i dziecko – informują położne, powołując się na sprawdzone źródła. Niestety, te same położne niechętnie udzielają porad młodym mamom, jak sobie z tą cudownością poradzić, co gorsza – spoglądają z pogardą na kobietę, która intuicyjnie wpycha pierś noworodkowi, a ten w podzięce wykrzywia się, pluje, a na koniec gryzie. A co z tatusiami, którzy deklarują pomoc w każdej sytuacji i obiecują, że będą wstawać w nocy, przewijać, kołysać i tulić? Z nimi rozprawił się londyński dziennik „Daily Telegraph”, pisząc: „Śpiącego mężczyznę szybciej rozbudzi natrętna mucha, niż płacz dziecka”. Jest coś jeszcze, co potrafi wybudzić go z kamiennego snu – wycie alarmu własnego samochodu. Pomijając to wszystko, bycie mamą i tak jest przyjemne, nawet jeśli nie udał nam się „baby shower”. O wiele gorzej jest być po prostu kobietą. Zwłaszcza rozwiązłą. „Bo to rozwiązłe kobiety są winne trzęsieniom ziemi” – oznajmił w Teheranie jeden z irańskich duchownych, Hojatoleslam Kazem Sedigh. Zaznaczył też, że dla bezpieczeństwa trzeba trzymać się zasad skromności. „Wiele kobiet, które nie ubierają się skromnie, sprowadza mężczyzn na manowce i szerzy cudzołóstwo w społeczeństwie, co zwiększa ilość trzęsień ziemi” – obwieścił duchowny. W Polsce trzęsień ziemi nie odnotowuje się zbyt dużo, ale w tym roku były wyjątkowo silne mrozy.


Webdesign by Czudix
Graphics by ViMEDIA
Copyright © ViMEDIA 2004 - 2006